Zaburzenia rytmu dobowego są uciązliwe. Doba ma mieć dzień i noc. Porę spania i pore działania. Mamy fotodepresje, zaburzenia funcjonowania, potrzebę doświetlania się.
Widać to na tych za kręgiem podbiegunowym — nie widomo co jest bardziej szkodliwe, noc polarna, czy polarny dzień.
I tak kolejną zimą przyszło mi do głowy, że jakiś powód tego, że połowa nowoczesnego społeczeństwa ma depresję, druga połowa się do tego nie przyznaje, a trzecia połowa jeszcze o tym nie wiem musi być jakieś zaburzenie bardziej globalne. I zaczęłam patrzeć co się dzieje dookoła.
Kultury łowieckie — pólnocne w lecie latają na foki, a zima siedzą w igloo chędożąc skosne małżonki, swoje i sąsiadów. Podobnie było w staropolszczyźnie — latem chodziło się na łów, a inni orać i żąć, a zimą siedzieli w chałupach, śpiewali pobożne pieśni, raz na czas wyszli siana dorzucić.
Generalnie rytm dobowy był zależny od pory roku i zmieniał się sinusoidalnie od największej aktywnosci latem, od świtu do zmierzchu, do praktycznego wygaszenia aktywnosci zimą. Trudno się z resztą dziwić, bo zwyczajnie było ciemno.
W krainach południowych wegetacja trwa cały rok. I południowcy, a szczególnie Afrykanie mają opinię „leniwych”. Włosi i Hiszpanie w czasie sjesty nie podniosą się nawet hajby było trzęsienie ziemi. Pracują cały rok, bez wyciszenia zimowego, ale mniej aktywnie niż ci z północy i z większymi przerwami.
Nie liczyłam, ale stawiam hipotezę, że ilość efektywnie przepracowanych godzin, tak 500 lat temu była zbliżona.
A teraz? Mamy 8 godzinny dzień pracy. W optymalnym wariancie. W nieoptymalnym 12-16. Mamy 26 dni urlopu. To daje nam (licząc średnio dzień pracy jako 10 godzin, a ilość dni roboaczych z gógli) 2500 godzin pracy rocznie niezależnie od szerokości geograficznej. Jeśli mamy wbudowany biologicznie zegar dobowy, szansa, że mamy wbudowany zegar roczny jest wcale niemała. Nasze depresje i neurozy wynikają z permanentnego gwałcenia rytmu rocznego. Jesteśmy obciążeni pracą cały dzień — od świtu do zmierzchu, a nie dano nam zimowego okresu wyciszenia. Nie mamy sjesty, ani nie możemy połozyć się pod drzewem jak się nam znudzi orka na polu tapioki. I jestesmy społeczeństwem sfrustrowanych neurotyków z depresją.
Co śmieszniejsze pewnie dałoby się zrobić badania, które dowiodłyby prawdziwości tej tezy. Tyle, że musiałby być skoordynowane na wszystkich kontynentach i obejmować testy medyczne, psychologiczne i socjologiczne.
Chetnie się zgłaszam na ochotnika jako obiekt testowy S.I.W.A, strefa umiarkowana, aktywność letnia, pasywność zimowa.
Jeśli za sto lat ktoś sobie o tym przypomni, pamietajcie, że byłam pierwsza.
A już zdecydowanie są męczące zaburzenia rytmu dobowego związane z wszelkiecj maści imprezami typu świętowanie sylwestra…
PolubieniePolubienie
Na dodatek jesteśmy tak głupi, żeby dwa razy do roku w sztuczny sposób zaburzać sobie rytm dobowy w imię (wątpliwego zresztą) oszczędzania energii.
PolubieniePolubienie
Dzień polarny jest niezwykle energetyzujący w rytmie dobowym, człowiek chodzi jak mały motorek, to w końcu wykańcza gdy któryś dzień z kolei śpimy po 2 h.
Jednak noc polarna z własnych obserwacji chyba tylko mi nie przeszkadza, z zasady optymista chodzący na naturalnej fazie wytrzymałem mroki polarne bez większych problemów, mając tylko chwilowe napady senności.
W zasadzie rytm dobowy przestawia się łatwo gdy nie masz punktu odniesienia to jaka różnica gdy po ulicach chodzisz o 12:00 czy o 00:00 jak i tak ciemno :D
PolubieniePolubienie
Teraz rozumiem. Powinnam w chacie spiewać i (…). Skoro pracuję zamiast świętować to jestem winna, że jestem zmęczona. Moja wina, moja wina… :D
PolubieniePolubienie
siwa: też się chętnie zgłoszę jako obiekt testowy, Twoja teza pnijękna jest :)
rzyjontko: święta prawda, królestwo za czas letni przez cały rok. Wcześnie kończące się zimowe dni są fajne tylko wtedy, jak się przebywa na wypoczynku narciarskim…
PolubieniePolubienie
Yazhubal — długo byłeś na północy?
rzyjontko — nie rusza mnie zmiana czasu, nie odczuwam w rytmie, tylko boli jak jest ciemno.
KAnusia — a na nartach jest fajnie ja widno długo. W kwietniu lubię najbardziej :)
PolubieniePolubienie
Hmm… piszę z północy z Vik i Myrdal z małej chatki pod lodowcem, mam ciemno, jem rybkę, piszę ze starego notebooka i patrzę jak powoli za oknem w mroku spowolnieni mieszkańcy przemieszczają się śnięci jak zombie z utęsknieniem czekający na dzień.
PolubieniePolubienie
A musisz wychodzić na zewnątrz?
Bo nie wiem, czy Ci zazdroszczę czy współczuję :)
PolubieniePolubienie
Nie rozumiem jak muszę?
Mogę i chcę :) Teraz mam około 2h dnia, korzystam z każdych promieni słonecznych.
Na prawdę mi to nie przeszkadza, że jest ciemno, moja żona ładuje garściami dziurawiec w tabletkach, herbatce itp (dziurawiec podwyższa poziom melatoniny w organizmie, powoduje oszukanie organizmu poprzez chemiczne uzupełnienie substancji które produkuje komórka będąc pod wpływem słońca) a i tak z tego co obserwuję to nie działa :D
PolubieniePolubienie
W PL działa, też ładuję dziurawiec :)
Chodzi o to, czy musisz wstać w srodku nocy, przesiedzieć te dwie godziny światła w pracy i w nocy wrócić do domu.
Ale i tak masz pięknie — oglądam właśnie.
PolubieniePolubienie
A o to pytasz… Na Islandii pracując masz obowiązkową przerwę na obiad trwającą godzinę, jest o 12-13:00 więc w środku tego słonecznego krótkiego dnia, tyle że tu w miesiącu są ze 2-3 dni kiedy nie ma chmur i nie pada coś z nieba więc :D
Jeśli chodzi o noc to jestem rozbity, często wstaję lub nie śpię, ale nie mam żadnych depresyjnych myśli i żadnych zaburzeń psychiki. Z fizycznych dolegliwości mam zaburzenia koordynacji i spowolnione reakcje.
PolubieniePolubienie
rzeczywiście świetne te islandzkie widoki… a moje rozregulowanie w zenicie…
PolubieniePolubienie
siwa: ale wtedy przynajmniej nie muszę się wkurzać, że najlepsze chwile dnia spędzam w robocie. a dlugie wieczory przy grzanym winie tez dobre sa :)
PolubieniePolubienie
bo to jest generalnie fascynujące, tyle lat postępu technicznego, komputery, roboty itd, a zapierdzielamy po 12h na dobę. żeby stworzyć coś, co „oszczędzi komuś pracy”.
ps. mnie też cholernie bolą te dni, kiedy ten ktoś na górze przykrywa lampę brudną szmatą.
PolubieniePolubienie