Z cyklu Mężczyzna spełniony…

Parkuję pod siedzibą Poleskiego Parku Narodowego, na tyle parkingu, trochę przypałowo, ale z sensem. AJS leci do siedziby celem skorzystania z dobrodziejstw cywilizacji. Przy okazji zamyka kampera z moimi kluczykami w środku. Widzę je w stacyjce.

Mija całkiem sensowna chwila, pan obok życzy wyjechać. Wyprowadza go małżonka. Pan zdegustowany wypowiada się o małżonce krytycznie. Pomagam małżonce, bo głównie boi się, że zahaczy o mojego kampera. Macham zachęcająco, co w międzynarodowym języku kierowców znaczy „dawaj pan, zmieścisz się!”

Istotnie, pan się mieści  i otwartym oknem przejeżdża koło mnie, patrzy na małżonkę jakoś obelżywie i JUŻ CHCE COŚ POWIEDZIEĆ, ale jestem szybsza:
— No, ja STRASZNIE pana przepraszam, przeparkowałabym, ale mąż zamknął mi kluczyki w środku. Tak to proszę pana mężczyźnie dać kluczyki od samochodu!!!!

Pan się zawiesza.
AJS nadchodzi i patrzy na faceta z mieszaniną rozbawiania i dumy. Jego wyraz twarzy znaczy: co? nie wytrzymałbyś dwudziestu minut, a ja już prawie dwadzieścia lat!

Autor: siwa

Jestem ubogą staruszką zbierającą chrust, laboga

Dodaj komentarz