Cała prawda z Żoliborza: To nie Strajk Kobiet zdewastował dzielnicę

Nad żoliborskimi grupami w internecie unosi się lament, że oto przemarsz Strajku Kobiet zanieczyścił (cytuję) „naszą piękną dzielnicę” i „nasze wspaniale odnowione kamienice”. Ludzie, bądźcie sprawiedliwi. Bohomazy i hasła na ścianach szpecą Żoliborz od lat.
Osoby, które ten lament podnoszą, dawno chyba nie były na spacerze i nie przyglądały się uważnie ścianom naszej pięknej dzielnicy. Zrobiłam to dla nich i udokumentowałam liczne bohomazy, jadąc rowerem od torów przy wiadukcie Gdańskim, przez Mickiewicza i plac Wilsona, do Potockiej, czyli do okolic, gdzie mieszka Jarosław Kaczyński.
Bądźcie sprawiedliwi. Bohomazy i hasła na ścianach szpecą Żoliborz od lat.

Połowa ścian jest zapaskudzona tagami, poparciem dla klubów sportowych i bliżej nieokreślonymi erupcjami kreatywności.
Nie ma to nic wspólnego z graffiti czy sztuką. Niestety nie jest to nasz rodzimy, żoliborski Banksy, tylko wandalizm lokalnych chuliganów.
Jeśli w okolicy pojawi się odmalowana ściana, to w ciągu tygodnia ktoś się na niej podpisze. Rekordzista, na murze przy skrzyżowaniu Dziennikarskiej i Sułkowskiego, zdążył w jedną noc. Tak jest od lat, od lat to obserwuję i nie ma to wiele wspólnego z ostatnimi protestami.
Polecam uwadze odnowione budynki na Dymińskiej, na Słowackiego. Polecam obejrzeć okoliczne skrzynki i garaże. W wielu miejscach rzeczywiście pojawiły się feministyczne hasła i charakterystyczna błyskawica, ale nie trzeba specjalnie zeskrobywać czerwonej farby, żeby zobaczyć, że pod spodem i dookoła są wcześniejsze napisy, tagi czy rysunki. Zresztą lokalni sprejarze wszelkie skrzynki i garaże upodobali sobie szczególnie, więc nie wiem, czy jest sens je odmalowywać.
Obejrzyjcie ścianę budynku wzdłuż Mickiewicza, od Pogonowskiego do placu Wilsona. Budynku, w którym mieszkał Jacek Kuroń i Adam Wajrak. Na całej długości, do pierwszego piętra, pokryta jest malowidłami. Od lat.
Świeżo odnowiony budynek Mickiewicza 18, dawna szkoła Sempołowskiej/kino Światowid – nie ma ani jednego śladu farby. Napisy są na budynkach obok – tych, które wcześniej były zapaskudzone. Na kilku zdjęciach możecie to zobaczyć – czysta nowa elewacja i zaraz za nią pomalowana ta, którą wcześniej zdążyli zająć się lokalsi. Na przykład na Mickiewicza przed Mierosławskiego czy na filarach przy wejściu do Szklanego Domu.
Administratorem danych osobowych podanych przy zapisaniu się na newsletter jest Wyborcza sp. z o.o. z siedzibą w Warszawie (00-732), ul. Czerska 8/10. Podane dane osobowe będą przetwarzane przede wszystkim w celu wysyłki zamówionego newslettera, który może zawierać treści marketingowe.Więcej
Na placu Wilsona wreszcie znajduję jedną błyskawicę, na budynku optyka i pomalowane słupy ogłoszeniowe i plakaty. Nie nazywajmy malowania na słupach ogłoszeniowych wandalizmem.
Napisy pojawiły się na szmatach ochraniających remont kamienicy przed Szklanym Domem. To, jak starannie jest zamalowana, pokazuje, co protestujący mogli zrobić, gdyby, jak nasi milusińscy sprejarze, nie mieli skrupułów i szacunku dla elewacji.
Podczas ostatnich marszów protestacyjnych powstało wiele napisów na asfalcie. Popękany asfalt żoliborski to nie są marmury ani zabytkowy bruk, a licznie rozjeżdżające dzielnicę samochody zetrą napisy do końca roku. Gwarantuję.
Żeby być uczciwą – owszem, znalazłam kilka napisów na nowych ścianach, ale kilka, to znaczy pięć. Są na zdjęciach.

Wszystkie pozostałe pojawiły się na ohydnych starych tagach, osłonach remontów i asfalcie. Jeśli chcecie zwalczać wandali na Żoliborzu, zacznijcie od lokalnych chuliganów.
Anna-Maria Siwińska, autorka listu – całe życie mieszka na Żoliborzu, w domu, który zbudował jej dziadek, wspiera Strajk Kobiet, lubi graffiti, nienawidzi wandalizmu.